Już jutro w majowe popołudnie Karpaty podejmą zespół Rzemieślnika Pilzno. Krośnianie po dwóch remsowych pojedynkach z Unią Nowa Sarzyna i Stalą Mielec, wygrali w środę w Jarosławiu z JKS-em i wciąż walczą o awans do III ligi. Karpaty są faworytem tego spotkania, ale za rywala mają zespół, który można podsumować jednym wyrazem - nieobliczalni.
Rzemieślnik to bardzo dziwna i chimeryczna drużyna. Piłkarze z Pilzna potrafia rozgromić lidera i to na jego boisku, by za kilkanaście dni u siebie nie dać rady słabiutkiej Lechii Sędziszów. To właśnie mecze u siebie są bolączką pilźnian, zdecydowanie lepsze rezultaty osiągają na wyjazdach i choćby z tego względu nasi piłkarze jutro nie powinni zlekceważyć rywala. Rzemieślnik spośród 33 zdobytych punktów, aż 23 wywalczył w meczach wyjazdowych.
Karpaty wciaż zajmują siódmą lokatę w tabeli, ale narazie nie tracą dystansu do czołówki. W przypadku zwycięstwa jest szansa odrobienia kolejnych punktów. Liczymy na kolejny dobry występ w bramce Maricna Korbeckiego. W obronie zapewne zabraknie kontuzjowanego Artura Bożka, ale doświadczeni Zych, Włodarski i Jurczak powinni sobie poradzić. Być może kolejne trafienia zaliczy pomocnik Lech Czaja, a na bokach zapewne straszyć rywali będą Sławek Przybyła i Paweł Fydrych. Atak Buczek - Bogacz radzi sobie coraz lepiej i oby potwierdził to w tym meczu.
W poprzedniej rundzie w Pilźnie padł remis 1:1, a bramkę dla Karpat zdobył Jacek Płoucha. Przypomnijmy również, że równo rok temu - data 3 maja okazała się szczęśliwa dla krośnian. W meczu sezonu pokonaliśmy wówczas Czarnych Jasło 2:0. Nie mamy nic przeciwko, aby jutro kibice opuszczali stadion równie zadowoleni jak po pamiętnym derbowym spotkaniu w 2007 roku.
Początek spotkania o godzinie 17:00. Zapraszamy wszystkich kibiców na stadion, a tych którzy tego dnia będą poza Krosnem zachęcamy do śledzenia relacji Live, którą przeprowadzi współpracujący z naszą redakcją portal www.krosmedia.pl
Na poniedziałkowej Sesji Sejmiku Województwa Podkarpackiego podjęto uchwałę o umieszczeniu krośnieńskiego projektu na liście obiektów sportowych Województwa Podkarpackiego w ramach programu ”Moje Boisko Orlik 2012”. Oznacza to ze Krosno otrzyma wsparcie w wysokości 66% wartości inwestycji tj. 666 tys. zł. Ze środków Ministerstwa Sportu i Turystyki oraz Urzędu Marszałkowskiego.
"Cieszę się, że nasza praca nad przygotowaniem dobrego projektu i wniosku zyskały uznanie w oczach ekspertów i kompleks sportowy w Krośnie znalazł się na 11 miejscu wśród 30 najlepszych projektów realizowanych na terenie całego województwa. Dzięki temu już wkrótce przy ul. Legionów powstanie ogólnodostępny obiekt sportowy mający charakter otwartej strefy rekreacji. Obiekt ten umożliwi nie tylko realizację zajęć wychowania fizycznego, ale będzie także pełnił rolę centrum sportowo – rekreacyjnego w zakresie sportu kwalifikowanego oraz sportu dla dzieci i młodzieży. Umożliwi dostęp do bazy sportowej osiedlowym i uczniowskim klubom sportowym" – powiedział Zastępca Prezydenta Miasta Krosna Bronisław Baran.
Sędziował: Mariusz Antosz oraz Mariusz Koper i Sylwester Rolek.
Żółte kartki: Borodziej, Żelazny - Śliwiński.
Widzów: 700.
Nowy trener jak narazie nie odmienił JKS-u. Jarosławianie przegrali ósmy mecz z rzędu i staczają się na dno ligowej tabeli. W pierwzzej połowie gospodarze prezentowali się przyzwoicie i przy odrobinie szczęścia mogli prowadzić. Na początku "setkę" zmarnował Szczepan Borodziej, który w sytuacji sam na sam z bramkarzem Karpat huknął obok słupka. W 36 minucie ładnym uderzeniem z rzutu wolnego popisał się Paweł Kubas, ale bramkarz rywali nie dał się zaskoczyć i sparował piłkę na rzut rożny. Na sekundę przed przerwą fatalny błąd popełnił Dariusz Stecura, który przepuścił strzał Lecha Czaji. Za moment pomocnik gości mógł po raz drugi wpisać się na listę strzelców, ale w ogromnym zamieszaniu pod bramką JKS-u minimalnie chybił. Wydawało się, że stracny gol podziała na jarosławian mobilizująco. Tymczasem po przerwie na boisku panowała już tylko krośnieńska ekipa. Po trzecimgolu kibice niebiesko - czarnych odwrócili się do piłkarzy plecami.
Niestety kontuzja jaką doznał nasz bramkarz Michał Wilczyński w meczu z Unią Nowa Sarzyna okazałą się poważna. Po przeprowadzeniu specjalistycznych badań w Rzeszowie - tomografii komputerowej i rezonansu magnetycznego okazał się, że Michał ma zerwane przednie wiązadła krzyżowe w kolanie.
Michał jesteśmy z Tobą! Dziękujemy za wspaniałe występy w tym sezonie i liczymy na kolejne mecze w biało - niebieskich barwach. Szybkiego powrotu do zdrowia!
Sanok gromi vicelidera. "Grupa pościgowa" traci punkty
W najbardziej interesujących nas spotkaniach IV ligi Stal Sanok nieoczekiwanie rozgromiła vicelidera z Przeworska 4:0 i co ciekawe wszystki bramki zdobyła w przeciągu 15 minut. Remisem zakończył się mecz Stali Mielec z Unią Nowa Sarzyna. Zespoły będące bezpośrdnio za Karpatami w tabeli potaciły punkty. Polonia zremisowała w Leżajsku, Rzemieślnik przegrał u siebie z Lechią, a Kolbuszowianka nie dała rady liderowi z Boguchwały. O 3 punkty wzbogacił się tylko Igloopol, ale to dzięki walkowerowi za mecz z Galicją Cisna.
W dzisiejszym spotkaniu o mistrzostwo IV ligi podkarpackiej Karpaty pokonały w Jarosławiu tamtejszy JKS 3:1 (1:0) i tym samym wciąż nasz zespół liczy się w walce o awans do III ligi. Bramki dla Karpat strzelali: Lech Czaja 2 i Bartłomiej Buczek. Po 27 kolejkach krośnianie są na 7 miejscu w tabeli i do piątego miejsca gwarantującego awans tracą 4 punkty. W sobotę szansa na odrobienie kilku oczek. Karpaty grają z Rzemieślnikiem Pilzno, a Stal Sanok podejmuje dobrze spisującą się wyjazdach Siarkę Tarnobrzeg.
Jutro (30.04) w ramach 27 kolejki IV ligi podkarpackiej Karpaty zmierzą się na wyjeździe z JKS Jarosław. Cel na ten mecz jest jeden: zwycięstwo! Nasi rywale ostatnio są w fatalnej formie. Wliczając walkower za mecz z Igloopolem, przegrali 7 spotkań z rzędu (!), a w ostatnich dwóch kolejkach ulegli najniżej notowanym zespołom w tabeli: Koronie Rzeszów 3:8 i Lechii Sędziszów 1:3. Karpaty są zdecydowanym faworytem, ale wcale tak łatwo może w tym meczu nie być. JKS zaga pierwszy mecz przed własna publicznością pod wodzą nowego trenera, i zapewne będzie starał się choć trochę zmazać plamę za mecz z Koroną Rzeszów. Dla obu zespołów to praktycznie ostatni dzwonek na osiągnięce zamierzonych celów. JKS chce się utrzymać i musi wreszcie zacząć zdobywać punkty, Karpaty natomiast po remisie ze Stalą Mielec nie mogą sobie już pozwolić na straty punktów z rywalami z którymi powinni wygrywać.
W poprzedniej rundzie w Krośnie Karpaty nie dały szans JKS-owi i odniosły pewne zwycięstwo 4:0 po bramkach Jacka Płouchy, Daniala Ruszały, Ireneusza Zarzyki i Pawla Ruszały. Kibice zapewne nie będą narzekać jeśli jutro krośnianie strzelą o połowę mniej bramek i zachowają czyste konto. Najważniejsze są trzy punkty i na to jutro liczymy.
Bartłomiej Bogacz (napastnik Karpat): "Nasza gra wyglądała dużo lepiej od Stali. Zabrakło tylko bramki, która dała by nam trzy punkty, o które walczyliśmy. Zmarnowałem dwie okazje. W sytuacji sam na sam przed bramkarzem trochę zwolniłem. Pierwszą moją myślą było, żeby zagrać wzdłuż "szesnastki" do Sławka Przybyły. Zdecydowałem się na uderzenie piłki, byłem pewny, że wpadnie do bramki. Niestety trafiłem w słupek. Nasza defensywa zagrała rewelacyjnie, ale ofensywnie nie spełniliśmy zadań. Stworzyliśmy tyle akcji, na ile nam rywal pozwolił. Uważam, że zagraliśmy dobry mecz. Dużo było w naszej grze presingu i nie pozwoliliśmy młodej, ale bardzo dobrze wyszkolonej technicznie Stali na wiele."